wtorek, 20 grudnia 2011

32.


czuję się okropnie, a i to jest mało powiedziane. kaszlę na wszystkie strony, głowa boli nie do wytrzymania + gorączka. witam w  świecie zapalenia oskrzeli. mam czas w końcu ogarnąć wszystko. co z tego jak i tak nie wychodzi.. i tak skończy się na tym, że będę siedziała z książką, w fioletowej bluzie przesiąkniętej Twoim zapachem, płacząc, potegując tylko i tak mocno wyczuwalny ból głowy. czemu nic nie może być proste? tak proste, jak ten tydzień wakacji. najwspanialszy w moim życiu, tak ogólnie. muszę się ogarnąć, tak dalej nie da się ciągnąć. trzeba coś zrobić. ciągle odciągacie mnie od mojego najwspanialszego pomysłu. a mi on naprawdę pasuje.. w końcu 9 piętro to dobra wysokość by spokojnie patrzeć na świat. wszystkie swoje mysli przeleję gdzieś indziej, gdzie nienawiść nigdy nie sięgnie. 

Aniu, pamiętasz naszego kochanego Mateuszka? tego, o którym nigdy nie można było powiedzieć 'Wiktorku', nigdy nie lubił swojego drugiego imienia. ale zawsze gdy tylko spadł śnieg, zabierał nas. ile przez to chorował, to ciężko zliczyć. ale nigdy nie można było się na nim zawieść. dalej Go kocham i tęsknię za Maluszkiem. już rok bez niego.. 

niedziela, 4 grudnia 2011

31.


siedzę z wielkim kubkiem herbaty i cieszę się, że nie ma mnie na zewnątrz. miałam iść do kościoła, ale siła zostania w cieplutkim łóżeczku mnie przekonała. <3 szczególnie gdy widzę śnieg za oknem. tak, nie mylę się. ale jutro mogłoby być biało i nie padać. chociaż będzie pewnie jedna wielka szaro- czarna maź, śniegopodobna. zaraz napiszę coś na bloog'u bo trochę zaniedbałam tam. heeeey yah.