przynajmniej u Ciebie.
piątek, 28 września 2012
czwartek, 6 września 2012
54.
to były piękne wakacje. poznałam cudownych ludzi, o Tobie pomyślałam parę razy. no, bynajmniej w sierpniu. lipiec minął pod znakiem totalnych niepewności i długich rozmów. przyszłam do tego liceum z myślą, że będzie mi tam dobrze, po prostu. miałam nadzieję, że dwa miesiące, to wystarczający czas, abym mogła trochę zapomnieć, trochę zdystansować się do pewnych spraw. jak bardzo mogłam się mylić? bardziej, niż przypuszczałam. tęsknię za Tobą, codziennie na Ciebie patrzę, a nadzieja umiera u mnie ostatnia. chcę wrócić o pół roku wstecz, zrobić jeden inny krok i zamienić nas, na szczęśliwych ludzi.
"ale on ma słodkie dołeczki, jeeeej" ciężko słuchać tego, mimo wszystko.
próbuję, ciągle próbuję. wiesz co jest najgorsze? nigdy nie dopuszczałam do siebie pewnych dwóch słów, nawet o nich nie myślałam. dziś cisną mi się na usta. i znowu mam w oczach łzy, tak jak wtedy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
