poniedziałek, 26 września 2011

wtorek, 13 września 2011

20.


potrzebuję czasu. słynne ''powroty''- nie sądzisz, że już czas przestać się bawić? uczę się, śpię, myślę. nie oddycham. 

piątek, 9 września 2011

18.


bywało lepiej. gorzej nie było, yeh. dwie lekcje jutro, także spoko. głupia, głupia.. ta sama myśl na tą samą osobę. i muszę udawać, odpuszczać.. ''jakby to nigdy nie miało miejsca'' albo trochę powalczyć, choć z góry jest to skazane na porażkę. jest jeszcze parę osób, nie wiemy o nich nic- również spoko. dzisiejsza Chłodna rozwala wszystko. i mam w dupie, że coś obiecałam <3 znowu trzeba odpowiadać na to samo.. bebebebe cholerne be.. za to nowość- niby między nami dobrze, ale ja już tego nie chcę dłużej ciągnąć. skończą się nocne rozmowy, miliony wydane na esy.. nie chcę tego z całego serca. ale tak będzie lepiej. nie będę cholera czekać do studiów,wtf.. jutro nie wiem czy na 8 czy na 9.. leję z całego serduszka. szczególnie po obejrzeniu profilu nasuwa się jedno wielkie ''japierdole''... muszę ogarnąć parę spraw, + chcę się w końcu wyspać.. a znowu nie mogę.. nie mam już siły.. ale jutro smaaaaajl i udawajmy,że jest cudownie,yeh. 

niedziela, 4 września 2011

17.


f:ja

Była wycieczka, było gorąco. A gdzie to chyba widzicie. Choć nie tylko tam. Jeszcze bardziej gorąco, bo nie można zdjąć bluzy bo nie będzie pasować. Także spoko. Ale była też Hańcza, była też kąpiel. Także lepiej. Było też kłócenie się z kimś tam, że ja mam tyle lat, że na ulgowy zasługuję. Fchuy. Cały czas głodna, bo 5 godzin łażenia + zero śniadania, obiadu whatever. Tekst na angielski mam już prawie prawie. Jeszcze parę słów z translatora, choć korzystać z niego nie można, podobno. Podobno dziś też mija 6 miesięcy. Także sieeeema! Dużo to czasu, uzależniłam się już. Ty zresztą też. I pytanie dnia; czy to dobrze. Ale list śliczny, wgl. te pół roku śliczne. Yeh. Chcę coś do jedzenia, cokolwiek. Wczoraj Misiek o północy, że jest głodny, żebym mu dała pizzy. I wgl. jego teksty które interesujące były w chuy, za to inteligentne stopro. Nie nie odchudzam się, nie liczę kalorii. Łot? Poyebało stopro! Tak pozytywnie trochę nawet. Pytań na fs jest dużo dużo. A chęci na odpowiadanie mało mało. Szczególnie zadowolona jestem z faktu jutrzejszej chemii. Nic nie umiem no spoko. Nie będzie słodkich oczek M, o nie. Mam zamiar się uczyć. I może nawet dziś zacznę. Kogo oszukuję.. Dziś kurczak, yeh. Także obiadu rowniez nie zjem. Zostaje mi żyć o czekoladzie. Białej, bo tuskawkowej nie ma. Już nie. Dobra, zamykam picnik i inne gówna choć zdjęć z dziś dużo i trzeba coś z nimi zrobić. Ale dziś angielski chemia, a o 20:25 bagno. Rozlewisko znaczy się, ale osray też jest w plazie. Kombinujemy coś z bólem brzucha. I do koscioła po akt chrztu, yeh, ja nie pójdę no. Trzeba po to kogoś wysłać, heyh. Angielski angielski angielski... Co ja robiłam w wakacje... Dobra pytanie i tak nie napiszę większości, bo po yaaaaaay, po co jej wiedzieć. 

sobota, 3 września 2011

16.

f: ja.

Bardzo suodko, jest parę zmian. Jedna z nich to taka, że czasem będą tu moje zdjęcia, jak te. Jest szkoła, jest M, jest pięknie. Było również zakończenie wakacji na ławeczce, na którą więcej nie usiądę. Mam ochotę na czekoladę, leży koło mnie biała, mam ochotę na truskawkę. Idzie jakiś atak dinozaurów, całkiem spoko facet na koniu padł. Za to za cholerę nie lubię tych słów, jakimi zwracasz się do mnie. Ostatnimi czasy to tylko środa była spokojna, od tamtej pory wszystko się powoli zmienia, zobaczmy jak Cię tracę. Mimo tych wszystkich suodkich zapewnień. Mam jeszcze ochotę na jakiś normalny obiad swoją drogą, bo dziś only czeeriosy i to jakieś takie dziwne, nie miodowe.. Mam ochotę porobić parę zdjęć, może coś tu obejrzycie. Ale z domu dalej nie mam zamiaru się ruszyć. ''I feel in love'' no spoko. Bez zmian za to P <3 i muszę znaleźć jeszcze autografuy dla G, P i M, gdzie ja je wpieprzyłam..