wtorek, 23 października 2012

57.


czasem znowu się gubię. kiedy podchodzisz na przerwie, wszystko zaczyna sypać się na miliony kawałków, znowu. potrzebuję jakiejś stabilizacji. i co z tego, że wiem nawet kto jest w stanie ją zapewnić. znowu będę powtarzać kolejny rok wręcz identycznych sytuacji? czuję, że jestem głupia. wszystko potrafię spieprzyć, nie umiem dostosować się do ludzi, uzależniam się od palenia i coraz rzadziej mam na wszystko wyjebane. wolny dom przez dwa dni to dobra opcja, mam nadzieję, że zapach fajek nie będzie tak wyczuwalny we czwartek. choć wyjątkowo na to, mam wyjebane. jak na razie jest to jedyna rzecz, jaka mi pomaga. nic wiecej, nikt wiecej. nie umiem wyjasnic jak sie teraz czuje, aczkolwiek psychicznie na pewno siadam. znów. fizycznie coraz bardziej w sumie też, wczoraj zobaczyłam wyniki- jeszcze nigdy nie były tak słabe. chudnę, palę, nie uczę się. jeszcze żyję.

środa, 17 października 2012

56.


poznajemy nowych ludzi, zaczynamy się lubić i...? nie chcę powtarzać żadnej z sytuacji które miały miejsce przez ostatni rok. a no właśnie, 17.10, równo rok. czasem mam ochotę jeszcze do ciebie napisać, czasem specjalnie pójdę w miejsce gdzie masz lekcje, żeby cię zobaczyć. zdecydowanie brakuje mi więcej chwil jak te, które miały miejsce w sobotę. miałam od nich mały odwyk, trwający równo rok w sumie. dzisiaj częściej niż zazwyczaj potrzebuję fajek i kogoś obok. jeśli tylko parę łez spadnie znad francuskiego, będzie to całkiem niezły rezultat.