Nie wiem co czuję. Może coś czuję, o ile można czuć pustkę. Niesamowita radość, kiedy widać tę osobę. Co z tego, że nawet największa radość, przechodzi wkrótce w największe obniżenie humoru, tak jak się tylko da. On nie jest tego warty? Wiem, ale nie umiem tego zmienić. Nie umiem zmienić siebie, cały czas te same schematy.. Każdy wie już jedną, podstawową rzecz- im bardziej jego zachowanie powinno powinno mnie odrzucać, tym bardziej ja się wkręcam. Wszystko jest odwrotnie, tak jakby piątek trzynastego trwał cały rok. Potrzebuję Cię, zrozum to. Na razie czeka mnie rozprawka, estry, aminy i fizyka. Cudowna noc? Nie. Dziś pozwól mi ją przespać.
Stanęłam i pomyślałam- jak w ciągu tego całego roku,
stałeś się mi zupełnie obojętny. Jak fiolet przestał być
twoim kolorem, a ja czuję że wszystko odeszło.
Tak, wiem, że to czytasz.
Przejdzie? Oczywiście, jak wszystko. Kiedy? Nie zapowiada się, żeby szybko. Nadzieja? Dopóki będę wmawiać sobie, że jakaś jest, nie będę nawet próbować znikać. Zapomnę, kiedyś o Tobie zapomnę. Na razie mam w pamięci każdy dzień, pamiętam jak każdego dnia byłeś ubrany...
I miałeś dzisiaj ładną ciemno- szarą bluzę...
