pamiętasz, kiedy oboje zachowywaliśmy się niedojrzale, kiedy wszystko wydawało się być ok. dopiero przez pryzmat czasu, oboje zauważyliśmy, komizm tej sytuacji. nasza dwugodzinna i nieco irracjonalna rozmowa pozwoliła nam zrozumieć na czym opierały się nasze relacje. błędy i jednocześnie celne zagrania były wpisane w codzienny harmonogram. i spotkanie, po którym zacząłeś zastanawiać się nad niewłaściwym myśleniem skierowanym w moją osobę. cieszę się, że w gruncie rzeczy, wyjaśniliśmy sobie wszystko. nigdy nie byłeś mim wrogiem i nigdy nim nie będziesz. lubię nasze wieczorne spotkania, które zawsze mają inny, nieprzewidywalny przebieg. pomimo każdej łzy, a nie było ich mało, poznanie Ciebie było interesującym doświadczeniem, z pewnością rzutującym na dalsze kroki, podejmowane przez nas w tej dziedzinie. jeśli tak to można określić. i mimo, że łzy, które płyną teraz, nie są tymi radosnymi... lubię Cię, obiecuję, że kiedyś będzie tak, jak podsumowałeś mój półgodzinny monolog. nie zapomnij o dziewczynie, której wypominałeś czerwone spodnie w piątek. siema.
sok, woda, seks.
